Piranha ST-031M jednostka główna

PIRANHA ST-031M Wykrywanie na poziomie EKSPERT – test urzadzenia

Większość wykrywaczy podsłuchów robi jedną rzecz: nasłuchuje fal radiowych i sygnalizuje, że coś nadaje. Piranha ST-031M należy do innej kategorii, bo bada pomieszczenie kilkoma niezależnymi kanałami naraz i zamiast informacji „tu jest sygnał” potrafi powiedzieć, jakiego rodzaju to transmisja. Poniżej: co konkretnie sprawdza, jak wygląda praca tym sprzętem, gdzie leżą jego granice i dla kogo taki zakup ma sens.

Uwaga o dostępności: ST-031M ma obecnie status „brak” w naszym magazynie, a cena ustalana jest indywidualnie, w trybie zapytania. Deklarowany czas realizacji to do 14 dni. Przed planowanym zakupem warto potwierdzić dostępność bezpośrednio.

Cztery kanały kontroli zamiast jednego

Sedno tej klasy sprzętu polega na tym, że urządzenie podsłuchowe może wyprowadzać dane z pomieszczenia różnymi drogami, a prosty detektor pilnuje tylko jednej z nich.

Kanał radiowy. Odbiornik pracuje w zakresie od 140 MHz do 4420 MHz, czyli obejmuje pasma, w których działa telefonia komórkowa, Wi-Fi w typowych konfiguracjach, Bluetooth i klasyczne nadajniki analogowe. W zestawie jest dodatkowo antena wysokiej częstotliwości o zakresie od 3 GHz do 12 GHz.

Instalacja elektryczna. Po podłączeniu adaptera do gniazdka urządzenie bada, czy w sieci zasilającej nie pracuje nadajnik przesyłający sygnał po przewodach. To osobna klasa sprzętu szpiegowskiego, kompletnie niewidoczna dla detektorów nasłuchujących eteru, bo taki podsłuch nie emituje fali radiowej, tylko wpuszcza sygnał w kabel.

Linie telefoniczne. Analizator linii przewodowych pracuje w zakresie od 0,05 MHz do 140 MHz i obsługuje także instalacje wielożyłowe. Dziś to kanał rzadziej wykorzystywany niż dekadę temu, ale wciąż istotny w budynkach z zachowaną infrastrukturą telefonii stacjonarnej i w instalacjach domofonowych.

Pole elektromagnetyczne. Sonda reaguje na pracującą elektronikę niezależnie od tego, czy cokolwiek nadaje. To jedyny kanał, który daje szansę na znalezienie dyktafonu zapisującego dźwięk lokalnie, na kartę pamięci.

W zestawie znajdują się jednostka główna, sensory częstotliwości, tłumik antenowy, generator różnicy potencjałów, zestawy anten teleskopowych i przewodów telefonicznych, adapter do instalacji przewodowych, odtwarzacz z kartą microSD, oprogramowanie na komputer oraz hermetyczna walizka transportowa. Producentem jest Selcom Security.

Wykrycie to nie to samo co identyfikacja

To rozróżnienie decyduje o tym, czy kontrola pomieszczenia da się w ogóle doprowadzić do końca.

Prosty detektor pokazuje poziom sygnału. W typowym biurze wychyla się przy routerze, telefonach, drukarce sieciowej, słuchawkach Bluetooth i sterowaniu klimatyzacją, czyli praktycznie bez przerwy. Operator dostaje serię wskazań i nie ma z czym ich porównać.

ST-031M demoduluje odebrany sygnał i pozwala określić, z jakim rodzajem transmisji ma się do czynienia. W naszych próbach urządzenie poprawnie rozpoznawało transmisje GSM, UMTS, LTE, Wi-Fi i Bluetooth, a co ważniejsze, odróżniało sygnał stacji bazowej od sygnału telefonu pracującego w tym samym paśmie. To eliminuje sporą część fałszywych tropów jeszcze przed rozpoczęciem szukania źródła.

Druga rzecz, która przesądza o skuteczności, to możliwość wyzerowania poziomu tła. Operator ustala aktualny poziom szumu radiowego w pomieszczeniu i dopiero od niego szuka odchyleń. Bez tego w mieście każdy detektor pokazuje sygnał wszędzie.

Jak wygląda praca tym sprzętem

Kontrola nie polega na przejściu przez pokój z włączonym urządzeniem.

Zaczyna się od ustalenia tła radiowego i wyzerowania go, potem następuje przemiatanie w trybie wyszukiwania i identyfikacja wykrytych źródeł. Dopiero na końcu wchodzi praca sondą pola elektromagnetycznego, i to ona zajmuje najwięcej czasu, bo wymaga zbliżenia do badanych przedmiotów.

W naszych próbach sonda wykryła pracujący dyktafon z odległości około dwudziestu centymetrów. Bywa to opisywane jako wada, ale w praktyce jest cechą użyteczną: taki zasięg pozwala wskazać konkretny przedmiot, w którym ukryto urządzenie, zamiast sygnalizować ogólną obecność elektroniki gdzieś w pokoju. Ceną jest metodyczność. Trzeba sprawdzić powierzchnie, spody blatów, oprawy, listwy i sufit, a nie przejść wzdłuż ścian.

Kanał kontroli Co znajduje Typowy zasięg pracy
Odbiornik radiowy 140 do 4420 MHz nadajniki radiowe, podsłuchy GSM, kamery Wi-Fi w trakcie transmisji całe pomieszczenie
Analizator linii 0,05 do 140 MHz urządzenia w sieci zasilającej i liniach telefonicznych punkt podłączenia adaptera
Sonda pola elektromagnetycznego pracująca elektronika, także nienadająca (dyktafon) kilkanaście do 20 cm

Gdzie leżą granice tego sprzętu

Żaden detektor nie wykrywa wszystkiego i uczciwy opis musi to zawierać.

Urządzenia, które akurat nie nadają, są dla kanału radiowego niewidoczne. Podsłuch GSM transmitujący impulsowo, tylko gdy ma co wysłać, zostanie wykryty wyłącznie w momencie transmisji. Sprzęt całkowicie pasywny, zapisujący dane na kartę, nie zostanie wykryty przez żaden odbiornik radiowy, niezależnie od klasy i ceny. Jedyne dojście do takich urządzeń to sonda pola elektromagnetycznego z bliska albo fizyczne przeszukanie.

Górna granica analizy sygnału. Odbiornik z identyfikacją transmisji kończy się na 4420 MHz. Mieszczą się w tym pasma komórkowe używane w Polsce, łącznie z 5G w paśmie C sięgającym 3800 MHz, oraz Wi-Fi w pasmach 2,4 i 5 GHz. Nowsze standardy Wi-Fi korzystają także z pasma 6 GHz, które wykracza poza zakres odbiornika. Dołączona antena wysokiej częstotliwości obejmuje zakres do 12 GHz, ale przy zakupie warto dopytać, czy pozwala ona jedynie stwierdzić obecność sygnału z bliska, czy również go analizować, bo to zupełnie inna wartość operacyjna.

Brak wskazań nie oznacza, że pomieszczenie jest czyste. To najważniejsze zdanie w całym tekście. Negatywny wynik kontroli oznacza tyle, że w danym momencie, w badanych kanałach, nie znaleziono niczego podejrzanego. Nie jest gwarancją.

Dla kogo taki sprzęt, a dla kogo nie

Urządzenia wielokanałowe uzasadniają się tam, gdzie kontrole prowadzi się regularnie i gdzie liczy się możliwość zbadania kilku dróg wycieku naraz: firmy z własnym działem bezpieczeństwa, podmioty wykonujące audyty zawodowo, kancelarie i biura prowadzące negocjacje o wysokiej stawce.

Do jednorazowego sprawdzenia mieszkania czy samochodu to zdecydowanie za dużo sprzętu i za dużo pieniędzy. W tej roli lepiej sprawdzi się prosty, ale szerokopasmowy detektor. Wykrywacz DET600 za 680 zł pracuje w zakresie od 1 MHz do 8000 MHz, ma sondę wykrywającą stałe pole magnetyczne, przydatną przy lokalizatorach GPS mocowanych magnesami, oraz układ optyczny do wypatrywania obiektywów kamer. Pozostałe konstrukcje zebraliśmy w kategorii wykrywaczy podsłuchów, a metodykę samodzielnej kontroli opisaliśmy w tekście Jak wykryć podsłuch.

Przy poważnym podejrzeniu dotyczącym firmy sensowniejsze od kupowania sprzętu bywa zlecenie kontroli zespołowi, który robi to zawodowo, choćby dlatego, że sama umiejętność interpretacji wskazań jest tu ważniejsza od klasy urządzenia.

Aspekty prawne

Wykrywacze podsłuchów to kategoria w pełni legalna. Ich posiadanie i używanie nie wymaga koncesji, licencji ani zgłoszenia i nie jest ograniczone podmiotowo: korzystać z nich mogą firmy, instytucje i osoby prywatne. Wynika to z charakteru sprzętu, który służy do obrony przed inwigilacją, a nie do jej prowadzenia.

Dla przedsiębiorców jest tu dodatkowy argument. Zgodnie z art. 11 ust. 2 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji informacja jest chroniona jako tajemnica przedsiębiorstwa tylko wtedy, gdy uprawniony podjął, przy zachowaniu należytej staranności, działania w celu utrzymania jej w poufności. Okresowa kontrola pomieszczeń, w których takie informacje się omawia, jest jednym z działań, które w razie sporu można wykazać jako dochowanie tej należytej staranności.

Jeśli kontrola faktycznie ujawni urządzenie, właściwą reakcją jest zabezpieczenie sytuacji i zawiadomienie organów ścigania, a nie samodzielny demontaż, który niszczy ślady. Instalacja podsłuchu wobec osób trzecich to przestępstwo z art. 267 Kodeksu karnego.

FAQ

Czym różni się sonda pola elektromagnetycznego od detektora radiowego?
Detektor radiowy wykrywa urządzenia, które nadają, więc znajdzie je tylko w momencie transmisji. Sonda pola elektromagnetycznego reaguje na pracującą elektronikę niezależnie od tego, czy cokolwiek jest wysyłane, dzięki czemu pozwala wykryć również dyktafon zapisujący dźwięk na kartę. Działa jednak z niewielkiej odległości, rzędu kilkunastu do dwudziestu centymetrów, więc wymaga systematycznego sprawdzania powierzchni.
Po co wykrywaczowi kanał badania instalacji elektrycznej?
Bo część urządzeń podsłuchowych w ogóle nie nadaje fali radiowej, tylko wpuszcza sygnał w przewody zasilające i wyprowadza go poza pomieszczenie po instalacji budynku. Dla detektora nasłuchującego eteru takie urządzenie nie istnieje. Osobny analizator linii jest jedynym sposobem, żeby ten kanał sprawdzić.
Czy taki detektor wykryje każdy podsłuch?
Nie i żadne urządzenie tej kategorii tego nie gwarantuje. Detektory radiowe nie znajdą sprzętu, który akurat nie transmituje, a sonda pola wymaga zbliżenia do badanego przedmiotu. Brak wskazań oznacza, że w danym momencie i w badanych kanałach nic nie znaleziono, a nie że pomieszczenie jest czyste.
Czy do sprawdzenia mieszkania potrzebny jest sprzęt tej klasy?
Zwykle nie. Wielokanałowe zestawy są narzędziem do powtarzalnej pracy zawodowej, a przy jednorazowej kontroli mieszkania czy auta wystarczy prosty detektor szerokopasmowy z sondą magnetyczną. Ważniejsze od klasy sprzętu jest to, czy kontrola zostanie przeprowadzona metodycznie, z wyzerowaniem tła i powolnym sprawdzeniem powierzchni.

Podsumowanie

ST-031M pokazuje, na czym polega różnica między prostym wykrywaczem a narzędziem do pracy zawodowej: nie na samej czułości, lecz na liczbie badanych kanałów i na możliwości identyfikacji sygnału zamiast samego jego wykrycia. Radio, instalacja elektryczna, linie telefoniczne i pole elektromagnetyczne to cztery różne drogi, którymi dane mogą opuszczać pomieszczenie, a większość detektorów pilnuje wyłącznie pierwszej z nich. Przy wyborze sprzętu warto patrzeć na dwie rzeczy: górną granicę zakresu, w którym urządzenie potrafi sygnał analizować, oraz na to, czy zestaw obejmuje wykrywanie urządzeń, które niczego nie nadają. I pamiętać, że brak wskazań nigdy nie jest gwarancją czystego pomieszczenia.

Tagged , , , .

5 Comments

  1. z tym dyktafonem w pendrivie podanym jako przykład trochę szkoda, że z dalszych tez nie wychwytuje, ale z drugiej strony przy elektronice łatwo byłoby o zakłócenia. Więc to „ograniczenie” jest tu właściwie plusem. Wolny wieczór trzeba sobie wygospodarować na lekturę całości, bo bardzo ciekawa.

  2. dobrze, że jest coś, co umożliwia wykrywanie kamer bezprzewodowych. w dzisiejszych czasach nie wiadomo czego się spodziewać. Takie kamerki mogą być wszędzie i uważam, że każdy powinien sprawdzić, czy nie ma w domu czegoś takiego. A już na pewno to w akademiku czy w nowo wynajętym mieszkaniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *