Ralph Osterhout naprawdę bywa nazywany „prawdziwym Q”, i to nie na wyrost. Jako dwudziestodwulatek zbudował miniaturową łódź podwodną, bo zafascynowały go filmy o Bondzie, a lata później jego sprzęt trafił zarówno na plan filmowy, jak i do wyposażenia amerykańskich sił specjalnych. To historia, która ma zaskakujące zakończenie, o którym oryginalna wersja tego artykułu z 2017 roku nie mogła jeszcze wiedzieć.

Chłopak, który postanowił zostać Bondem
Osterhout dorastał zaczytany w powieściach Iana Fleminga i, zamiast po prostu je podziwiać, zaczął systematycznie uczyć się tego, co robił fikcyjny agent: strzelectwa, zaawansowanej jazdy, technik walki. W wieku dwudziestu dwóch lat zbudował własną miniaturową łódź podwodną, wzorowaną na pojazdach z filmu „Operacja Piorun”. To był początek kariery, która z chłopięcej fascynacji przerodziła się w realny biznes.
Sprzęt dla wojska i dla Hollywood
Firma założona przez Osterhouta projektowała zaawansowany sprzęt nurkowy, co szybko zwróciło uwagę amerykańskiego rządu. Dla jednostek specjalnych, w tym Navy SEALs, projektował pojazdy podwodne i miniaturowe systemy oddechowe, wykorzystywane później w Iraku i podczas Pustynnej Burzy.
Równolegle jego sprzęt trafiał na plan filmowy: nurkowy osprzęt zaprojektowany przez Osterhouta pojawił się w bondowskich produkcjach „Nigdy nie mów nigdy” i „Szpieg, który mnie kochał”. Jednym z jego najbardziej znanych osiągnięć wojskowych pozostają gogle noktowizyjne PVS-7, będące standardowym wyposażeniem amerykańskiej armii od połowy lat osiemdziesiątych.
Zabawki, które przyniosły miliony
Po zakończeniu zimnej wojny Osterhout zajął się czymś zupełnie innym: zabawkami. Jego TalkBoy i Yak Bak, urządzenia do nagrywania i modulowania głosu, stały się hitami lat dziewięćdziesiątych. Yak Bak w szczytowym okresie generował około 20 milionów dolarów rocznej sprzedaży, co pokazuje, że umiejętność miniaturyzacji elektroniki równie dobrze sprawdzała się w zabawkach, co w sprzęcie wojskowym.
Koniec pewnej epoki, którego stara wersja artykułu nie mogła znać
Tu zaczyna się fragment, którego zabrakło w oryginalnej wersji tego tekstu, opublikowanej w kwietniu 2017 roku.
Osterhout założył później Osterhout Design Group (ODG), firmę rozwijającą okulary rozszerzonej rzeczywistości oraz systemy lokalizacji żołnierzy. Na początku 2017 roku ODG pozyskało 58 milionów dolarów finansowania i zaprezentowało pierwsze konsumenckie okulary AR oparte na układzie Snapdragon 835. Rok później firma miała już za sobą utratę połowy zespołu i problemy z wypłatami dla pracowników. Rozmowy o przejęciu przez Facebooka i Magic Leap nie zakończyły się porozumieniem, a w styczniu 2019 roku portfolio ponad stu patentów ODG trafiło na aukcję zabezpieczającą wierzytelności wobec pożyczkodawcy. Firma zawiesiła działalność w marcu 2019 roku.
To gwałtowny zwrot losu jak na twórcę technologii używanej przez wojsko i Hollywood, i dobra ilustracja tego, jak niepewny bywa rynek zaawansowanych technologii noszonych, nawet dla ludzi z takim dorobkiem.
Co dzieje się z nim dziś
Tu musimy być ostrożni, bo dostępne źródła się rozjeżdżają. Część rejestrów firmowych i profili zawodowych nadal wymienia Osterhouta jako dyrektora generalnego Osterhout Design Group, a w bazach patentowych widnieją zgłoszenia związane z komputerami noszonymi na głowie, datowane na przełom 2024 i 2025 roku. Nie udało nam się jednak jednoznacznie potwierdzić, czy chodzi o kontynuację działalności tej samej firmy po wydarzeniach z 2019 roku, czy o nowe zgłoszenia patentowe rozpatrywane od lat i dopiero teraz formalnie przyznane, ani czy profile firmowe w internetowych bazach danych są po prostu nieaktualizowane od lat. Ostrożnie można powiedzieć tyle: Osterhout najwyraźniej nie przestał wymyślać sprzętu do noszenia na głowie, niezależnie od losów konkretnej spółki.
Jedna rzecz, którą warto sprostować
Poprzednia wersja tego artykułu przypisywała Osterhoutowi wynalezienie podsłuchu ukrytego w ptasich odchodach. To urządzenie rzeczywiście istniało i było używane przez amerykański wywiad, między innymi do wykrywania ruchów wojsk podczas wojny w Wietnamie, ale w wiarygodnych źródłach jest ono przypisywane CIA jako instytucji, a nie konkretnie Osterhoutowi. Usunęliśmy to z tekstu, żeby nie powielać nieścisłości.
Skąd bierze się fascynacja tego rodzaju sprzętem
Historia Osterhouta dobrze pokazuje, dlaczego kamuflaż urządzeń fascynuje ludzi od dekad: chodzi o to samo napięcie, które napędza kino szpiegowskie, czyli przedmiot, który nie jest tym, na co wygląda. Ta sama zasada, tylko w znacznie bardziej dostępnej formie, stoi za dzisiejszymi kamerami ukrytymi w guzikach czy długopisach, a przy niestandardowych potrzebach za usługą montażu i kamuflażu urządzeń AlfaLab, gdzie moduł kamery lub dyktafonu można ukryć w przedmiocie wskazanym przez klienta.
FAQ
Czy Ralph Osterhout naprawdę wymyślił podsłuch ukryty w ptasich odchodach?
Czy firma Osterhout Design Group nadal istnieje?
Jakie realne wynalazki ma na koncie Ralph Osterhout?
Podsumowanie
Historia Ralph Osterhouta to coś więcej niż ciekawostka o „prawdziwym Q”: to przykład kariery, która przeszła od sprzętu wojskowego, przez hitowe zabawki, po spektakularny upadek firmy technologicznej w 2019 roku. Poprawiliśmy przy okazji jedną nieścisłość, krążącą w materiałach na jego temat, i uczciwie zaznaczyliśmy to, czego nie udało nam się dziś jednoznacznie potwierdzić.

Specjalista ds. techniki detektywistycznej z ponad 10-letnim stażem. Łączy doradztwo techniczne (dobór sprzętu do wykrywania podsłuchów, kamer i lokalizatorów GPS) z praktyką terenową, prowadząc kontrole antypodsłuchowe (TSCM). Na co dzień współpracuje z agencjami detektywistycznymi.


powiedzieć, że jestem fanem serii to nic nie powiedzieć. Często w niedzielne popołudnia wracam do któregoś z filmów. lubię i stare, za specyficzny klimat i nowe za całokształt – są świetne. Już za małolata interesowały gadżety jamesa bonda, udawaliśmy z kolegami, że mamy podobny sprzęt 🙂 chciałbym wymyślać takie rzeczy bez dwóch zdań.