Wykrywacz podsłuchów jest tyle wart, ile umiejętności osoby, która go trzyma. To zdanie brzmi jak slogan, ale ma bardzo konkretne przełożenie: ten sam sprzęt w rękach kogoś przeszkolonego znajduje urządzenie, a w rękach kogoś, kto właśnie wyjął go z pudełka, wydaje serię pisków przy routerze i lodówce. Dlatego prowadzimy szkolenia z wykrywania. Poniżej: co się na nich robi, dla kogo mają sens i czego nie da się na nich nauczyć.
Dlaczego samo urządzenie nie wystarczy
Detektor pola elektromagnetycznego reaguje na wszystko, co nadaje. W typowym biurze to router Wi-Fi, kilkanaście telefonów, drukarka sieciowa, klimatyzacja ze sterowaniem bezprzewodowym, czujniki, myszki i słuchawki Bluetooth. Wszystkie te źródła wyglądają na wskaźniku podobnie do podsłuchu GSM.
Cała umiejętność polega na tym, żeby to rozdzielić. Robi się to metodycznie: najpierw ustala się tło radiowe pomieszczenia, potem systematycznie eliminuje znane źródła, a dopiero na końcu szuka tego, co zostaje. Do tego dochodzi znajomość zachowania konkretnych klas urządzeń, bo podsłuch GSM nadaje impulsowo i tylko wtedy, gdy ma co przesłać, a kamera Wi-Fi transmituje strumieniowo i wygląda na wskaźniku zupełnie inaczej.
Tego nie da się przeczytać w instrukcji obsługi, bo instrukcja opisuje przyciski, a nie metodę pracy. Stąd pomysł na szkolenie, które prowadzimy od 2017 roku, kiedy odbyła się jego pierwsza edycja w Warszawie.
Co robimy na szkoleniu
Szkolenie grupowe z wykrywania trwa od trzech do pięciu godzin i dzieli się na dwie części.
Część teoretyczna obejmuje kanały, którymi dane wypływają z pomieszczenia. Omawiamy podsłuchy radiowe i GSM, kamery bezprzewodowe, rejestratory audio zapisujące lokalnie oraz lokalizatory GPS. Kluczowy element to zrozumienie, że każda z tych klas ma inną sygnaturę i inną podatność na wykrycie, a część z nich nie zostawia śladu radiowego w ogóle.
Część praktyczna to praca na sprzęcie. Uczestnicy poznają obsługę detektora Piranha ST-031M, czyli wielofunkcyjnego wykrywacza pola i sygnałów radiowych, oraz Caymana ST-403, detektora złącz nieliniowych, który znajduje elektronikę niezależnie od tego, czy jest włączona. Potem szukają ukrytych urządzeń samodzielnie, pod okiem instruktora, w przygotowanym pomieszczeniu.
Ta kolejność ma znaczenie. Najpierw uczestnik widzi, jak wygląda prawidłowo wykonane przemiatanie, a potem sam popełnia typowe błędy: idzie za szybko, ufa pierwszemu wskazaniu, pomija sufit i przestrzeń pod blatami. Popełnienie tych błędów na szkoleniu jest znacznie tańsze niż popełnienie ich we własnym gabinecie.
Dla kogo to jest
Szkolenie ma sens dla kilku grup, i warto powiedzieć wprost, że nie dla wszystkich.
- Osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo w firmie, które mają albo planują mieć własny sprzęt i chcą robić kontrole samodzielnie, bez zamawiania audytu za każdym razem.
- Kadra zarządzająca i właściciele firm, dla których ważniejsze od samodzielnego przemiatania jest zrozumienie, co jest realnym zagrożeniem, a co marketingową opowieścią.
- Detektywi i osoby prowadzące działalność ochroniarską, dla których to element warsztatu zawodowego.
- Osoby prywatne, które kupiły wykrywacz i nie potrafią zinterpretować jego wskazań. To najczęstszy powód, dla którego dobry sprzęt ląduje w szufladzie.
Dla kogo nie ma sensu: dla kogoś, kto szuka jednorazowej odpowiedzi na pytanie „czy w moim mieszkaniu jest podsłuch”. W tej sytuacji taniej i szybciej jest zamówić audyt pomieszczeń niż uczyć się metody i kupować sprzęt.
Czego szkolenie nie daje
Uczciwość w tej sprawie jest ważniejsza niż zapełnienie grupy.
Kilka godzin nie zrobi z nikogo specjalisty TSCM. Zawodowe przemiatanie dużego obiektu to analiza widma radiowego, praca detektorem złącz nieliniowych, kontrola instalacji i przewodów, sprawdzenie linii zasilających i dokumentacja całości. To dni pracy zespołu i sprzęt za kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Szkolenie daje trzy rzeczy: umiejętność sensownego użycia wykrywacza klasy podręcznej, zdolność odróżnienia realnego zagrożenia od paniki i wiedzę o tym, kiedy sprawa przekracza możliwości własnego sprzętu i trzeba zadzwonić po kogoś z cięższym wyposażeniem. To wystarczy, żeby samodzielnie kontrolować własne biuro, salę konferencyjną czy samochód.
Aspekty prawne
Wykrywanie urządzeń podsłuchowych jest w Polsce w pełni legalne i nie wymaga żadnych zezwoleń, licencji ani zgłoszeń. Kategoria wykrywaczy jest z definicji obronna: sprzęt służy do ochrony przed inwigilacją, a nie do jej prowadzenia, i może z niego korzystać zarówno firma, jak i osoba prywatna.
Dla przedsiębiorców jest jeszcze jeden wymiar. Zgodnie z art. 11 ust. 2 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji informacja jest chroniona jako tajemnica przedsiębiorstwa tylko wtedy, gdy uprawniony podjął, przy zachowaniu należytej staranności, działania w celu utrzymania jej w poufności. Regularna kontrola pomieszczeń, w których omawia się takie informacje, jest jednym z takich działań i bywa argumentem w sporze o to, czy firma dochowała należytej staranności.
Osobna sprawa to znalezienie urządzenia. Jeśli w firmie znajdzie się podsłuch, właściwą reakcją jest zabezpieczenie sytuacji i zawiadomienie organów ścigania, a nie samodzielne demontowanie sprzętu, bo niszczy to ślady. Instalacja podsłuchu wobec osób trzecich to przestępstwo z art. 267 Kodeksu karnego.
FAQ
Czy muszę mieć własny wykrywacz, żeby wziąć udział w szkoleniu?
Czy po szkoleniu będę umiał samodzielnie sprawdzić biuro?
Czy dostanę dokument potwierdzający ukończenie?
Czy szkolenie da się zorganizować u nas w firmie?
Podsumowanie
Szkolenie z wykrywania podsłuchów odpowiada na problem, którego nie rozwiąże zakup lepszego urządzenia: wskaźnik pokazuje sygnał, ale nie mówi, czy to podsłuch, czy klimatyzacja. Trzy do pięciu godzin, grupa do szesnastu osób, praca na Piranii ST-031M i Caymanie ST-403, na końcu samodzielne szukanie pod okiem instruktora. To wystarczy, żeby sensownie kontrolować własne pomieszczenia i wiedzieć, kiedy sprawa przerasta ręczny wykrywacz. Nie zrobi z nikogo specjalisty TSCM i nie udajemy, że jest inaczej.

Specjalista ds. techniki detektywistycznej z ponad 10-letnim stażem. Łączy doradztwo techniczne (dobór sprzętu do wykrywania podsłuchów, kamer i lokalizatorów GPS) z praktyką terenową, prowadząc kontrole antypodsłuchowe (TSCM). Na co dzień współpracuje z agencjami detektywistycznymi.


Ostatnio daje się zauważyć fajny trend – rozwoju pracownika, liczneszkolenia -warszawa ma tutaj najwięcej do zaoferowania, naprawdę sprawiają, że jest w czym wybierać